O turystyce w Bułgarii inaczej

Zazwyczaj staramy się przedstawiać na naszym blogu pozytywną stronę pobytów w Bułgarii, zachęcać do wyjazdów, do zwiedzania, krzewić miłość do tego kraju. Warto jednak mieć świadomość (tak mi się przynajmniej wydaje) o tej drugiej, ciemnej stronie turystyki. Tani alkohol, seks, narkotyki, ignorancja i głupota, na którą niestety często jest ciche przyzwolenie lokalnych władz. Przedstawiamy bardzo ciekawy dokument brytyjskiej dziennikarki Stacey Dooley na ten temat. Niby wiedzieliśmy o tych problemach, ale jednak nie myśli się o nich na co dzień. Obejrzyjcie:  Stacey Dooley Investigates – Booze, bar crawls & Bulgaria (źródło www.youtube.com).

July morning (Джулай Морнинг)


Nie wiedziałam, że kiedy nadchodzi pierwszy lipcowy poranek Bułgaria, zwłaszcza ta najmłodsza jej część świętuje na licznych, szczególnie nad morzem, imprezach (zobaczyłam przypadkiem na plakacie). Chodzi o to, żeby się pobawić w zgodzie z przyrodą i w wyjątkowy sposób powitać pierwszy w lipcu wschód słońca. Owa tradycja pochodzi z lat 80-tych i związana jest hippisowskim bułgarskim świętem, które zapoczątkowane zostało w 1986 roku w Warnie. Obchodzone jest do dziś z regularnym uczestnictwem John’a Lawton’a w okolicy Kamiennego Brzegu, miejsca, gdzie słońce wschodzi jako pierwsze w Bułgarii. „July morning” to tytuł znanego utworu grupy Uriah Heep, której wokalistą jest właśnie John Lawton. Bułgaria oszalała na punkcie tego kawałka. Lawton do dzisiaj stara się regularnie uczestniczyć w tym święcie dając koncert podczas rock’n'rollowego festiwalu w Kawarnie w Bułgarii.

Pomimo, iż tradycja July morning związana jest ze światowym ruchem hippisów z lat 60-tych funkcjonuje do dziś. Każdej nocy z 30 czerwca na 1 lipca ludzie zbierają się w grupy na bułgarskim wybrzeżu Morza Czarnego, aby wspólnie powitać wschód słońca. Często towarzyszą temu religijne rytuały.

July morning jest jednak unikalnym świętem, gdyż nie obserwuje się go w innych krajach Europy, a nawet świata. Jego genezy doszukuje się w proteście przeciwko komunistycznej władzy, wyrażonym w symbolice piosenki grupy Uriah Heep. Symboliczne powitanie wschodu słońca mogło być dla jego uczestników powitaniem jednego wielkiego początku i lepszej przyszłości. Oczywiście z czasem znaczenie tego święta ulega przeistoczeniu. Niektórzy uważają (pewnie jacyś starzy hippisi), że idea święta zgubiła swój sens i zarzucają młodszym uczestnikom elementarny brak wiedzy na temat warunków, które doprowadziły do powstania tego święta, a nawet kto jest autorem tytułowej piosenki. Pomimo całej tej pierwotnej, duchowej otoczki czczenie July morning jest nadal popularne, ale bardziej jako ucieczka od cywilizacji wielkiego miasta i powrót do natury.

Dlatego też wraz z upływem czasu nie świętuje się już tylko i wyłącznie nad brzegiem morza, ale równie dobrze może to być inny zbiornik wodny, brzeg rzeki, jakieś wzgórze, a nawet gdy nie masz możliwości to taras twojego mieszkania/apartamentu, jeśli tylko masz widok na wschodnią część. Mnie ta idea, nawet przeistoczona, szalenie się podoba:)

Tags: , , , , , , , , ,

Wszystko coraz bardziej zaskakuje…

Są tacy, którzy lubią porządek i irytuje ich „lekkość bytu” innych narodów czy naginanie zasad w ogóle. A ja lubię „słowiański burdel” i różnorodność. Ten, nie wiem czy wymyślony przez mnie termin, czy nie, niedługo może się zdezaktualizować. Czy wy też, lecąc czarterem z ukochanym biurem podróży, ledwo dopychaliście swój wypełniony po brzegi winem i chałwą bagaż główny? Przy limicie, powiedzmy 20 kg na osobę, uśmiechając się sympatycznie do pani przy odprawie, często byliśmy w stanie przepchnąć nawet do 32 kg!!! 25-27 to już w ogóle była norma. Podobnie zdarzało się z bagażem podręcznym. Otóż to wszystko się skończyło. W tym sezonie nie ma zmiłuj proszę państwa. Nawet jeśli chodzi o loty czarterowe przeczytajcie dokładnie regulamin, ponieważ za każdy kg nadbagażu przyjdzie wam zapłacić 30 euro!!! I nie ma możliwości negocjacji, nie tym razem. Dokładnie zatem zaplanujcie pakowanie zwłaszcza w drodze powrotnej.

Tags: , , , , , ,

Doczekali my!

No szok! Totalny. Nie wierzyliśmy, że kiedyś się  TO stanie, ale TO się właśnie dzieje! Tysiące zasmrodzonych miejsc, miliony wyrzuconych petów, wszechobecne popielniczki, popalanie personelu (np. obsługującej cię recepcjonistki) – już 1 czerwca 2012 to wszystko zniknie , wchodzi bowiem w Bułgarii ustawa o zakazie palenia w budynkach i miejscach publicznych! Z całym „szacunkiem” dla tej odrobiny dekadencji wszystkim wyjdzie ten przepis tylko i wyłącznie na zdrowie, my Polacy wiemy coś o tym. Oczywiście ten nieodłączny element bułgarskiego krajobrazu zawsze napawał mnie lekkim sentymentem, ale cieszę się, że akurat ta ustawa weszła w życie!

Twierdza Asena czyli małe Jeruzalem (Asenova Krepost)

Okolice miasta Asenovgrad zwykło się nazywać „rodopskim świętym lasem„, a to z powodu licznych świętych miejsc, cerkwii, monasterów i kaplic. Niektórzy mówią też „Małe Jeruzalem”. Asenovgrad jest na tyle rodopski na ile trakijski, ponieważ leży aż do samej granicy Niziny Trackiej i gór. Oprócz ponad 100 mogił trakijskich, znajduje się wokół niego  wiele obiektów archeologicznych pochodzących jeszcze z czasów nekropolii warneńskiej, a także rezerwat biosfery z rzadkimi okazami orchidei. W samym mieście znajdziemy jedyne w Bułgarii miejskie muzeum paleontologii.

Twierdza Asena położona jest na wzgórzu, 2 km od miasta, z którego to wzgórza widać dokładnie gdzie kończy się Nizina Tracka, a gdzie zaczynają Rodopy. Na skale zbudowana została kamienna cerkiewka, a sama twierdza istniała już w XI w. Dziś jest to chyba najbardziej znany symbol Asenovgradu, pamiętający czasy wojen krzyżowych. Swoją nazwę zawdzięcza sławie cara Ivana Asena II. W całym kompleksie najlepiej zachowanym budynkiem jest cerkiew św. Bogurodzicy z Petricza z XII w. To w niej zachowały się fragmenty XIV w. fresków. W pobliżu Asenovgradu znajduje się kilka interesujących monasterów – najbardziej cenny z nich to monaster Baczkowski.

„Asenową Krepost” mieliśmy okazję zobaczyć dwukrotnie – przed laty późną jesienią, gdzie dojazd do niej był mocno ograniczony z powodu śniegu oraz zeszłego lata podczas fali 40 stopniowych upałów. Za każdym razem wycieczka była warta poświęconego czasu i wysiłku.

(wykorzystałam fragmenty „Kniga za Balgaria”, autorzy: Rumiana Nikolova i Nikolaj Genov)

 

Tags: , , , , , , , , , , , ,

Cudowne mosty (Chudnite mostove)

Niewiele jest bułgarskich wsi, położonych tak malowniczo jak oddalone od Sofii o 3h jazdy samochodem, rodopskie Borovo, zamieszkiwane przez nie więcej niż 90 osób. W tym punkcie wypadowym w Rodopy znajduje się kilka prywatnych hotelików proponujących nocleg i wedle zamówienia wyżywienie. Naokoło brak jest schronisk, a sam rejon pobliskich gór długo stał na uboczu tras turystycznych. Gdzieś po drodze ostał się rezerwat „Kormisorz” – jeden z najbardziej legendarnych terenów łownych w Europie, dostępny w ostatnich dziesięcioleciach przede wszystkim dla myśliwych, pochodzących z wyższej hierarchii komunistycznej. Wieść niesie, iż sam Leonid Breżniew zachwycony obfitością łowów, darował Bułgarii dług miliarda rubli,a François Mitterrand leczył się cudownym „borowskim” miodem. Do dziś dnia wierzy się w cuda ozdrawiania chorych, jakie mają miejsce w tym rejonie.

15 km od Czepelare – w prawo od trasy Płowdiw-Smolian znajdują się Cudne Mosty (1450 m n.p.m.) – teren chroniony od 1949 r. Dwa marmurowe, ogromne i naturalne mosty wiążą brzegi rzeki Ajdarsko dere. Górny most ma 96 m długości i do dziś płynie pod nim rzeka. Wygląda na to, że w tym miejscu znajdowała się kiedyś ogromna, głęboka jaskinia. Podczas trzęsienia ziemi fragment sklepienia zawalił jaskinię, a niewielka część obecnych jej korytarzy tworzy dzisiejsze Cudowne Mosty. Drugi most jest niższy („tylko” 30 m), ale pięknem w niczym nie ustępuje pierwszemu. Jego długość to 60 m. Tym razem wody rzeki płyną tu jedynie podczas ulewnych deszczów, a przy wschodnim jego końcu rzeka znika pod ziemią. W okolicy znajduje się wiele stanowisk archeologicznych, gdzie znaleziono szczątki trakijskich świątyń i nekropolii.

(wykorzystałam fragmenty „Kniga za Balgaria”, autorzy: Rumiana Nikolova i Nikolaj Genov)

Tags: , , , , ,

Czepelare – Pamporovo – Smolian – Kyrdżali

Jakieś 75 km na południe od miasta Płowdiw znajdziesz się w najpiękniejszych, moim zdaniem, górach Bułgarii – Rodopach. Wzmianki o nich pochodzą jeszcze z czasów Homera, który nazwę tych gór łączył z legendarnym muzykiem starożytności Orfeuszem i nazwał je „śnieżnymi górami Traków„. Trasę po miejscowościach Czepelare – Pamporovo – Smolian – Kyrdżali pokonaliśmy w ekspresowym tempie, niestety z przyczyn od nas niezależnych nie mogliśmy poświęcić tym pięknym miejscom więcej czasu. Dodam, że było to latem, więc zima i narty w Bułgarii jeszcze przed nami. Wydaje mi się, że ludzie z gór są jeszcze bardziej uprzejmi i gościnni niż w innych regionach kraju, cechuje ich też często lokalny patriotyzm i duma z regionu, w którym żyją. Zaskoczyły nas niezwykłe pejzaże i kręte drogi, bogata roślinność, różne skalne relikty, t.j. np. Czudnite mostove, czy liczne na tych terenach jaskinie, no i Jezioro Dospat!

Czepelare i Smolian bardzo spodobały mi się jako kameralne miejscowości, idealne na białe szaleństwo w zimie, lokalne restauracyjki oferowały m.in. pyszny patatnik – specjał kuchni rodopskiej. Miasteczka oferuje dobrą infrastrukturę narciarską i bazę noclegową. Dla mnie są to zdecydowanie bardziej atrakcyjne miejsca niż Pamporovo – komercyjny kurort położony między Smolianem a Czepelare, drogi, znany, zapchany apartamentowcami i hotelami, ale położony u stóp Sneżanki (1926 m n.p.m.), którą warto zobaczyć.  Kiedy zastał nas zmrok, noclegu postanowiliśmy poszukać w Kyrdżali. Na jego obrzeżach dorwaliśmy postkomunistyczne „samostoyatelni stai” za 10 leva/noc od osoby (łazienka na piętrze, wspólna dla wszystkich) z przesympatyczną obsługą składającą się ze starszych pań. Samo miasto w XIV w. zamieszkiwane było niemal przez samych Turków i zasłynęło krwawymi oddziałami kyrdżalich, którzy wymordowali niejedno bułgarskie osiedle. Nie rozpisuję się tutaj na temat zabytków, wizyt w oryginalnych muzeach, czyli o informacjach, które znajdziecie w każdym przewodniku. My podczas tego wypadu nie zwiedzaliśmy takich miejsc, lecz kontemplowaliśmy przyrodę.

Tags: , , , , , , , , , , , , , , ,

Klub Re i Sylwester Bałkański – z ostatniej chwili!

Już dziś wieczorem (za 15 minut:) Bałkańska Zabawa Sylwestrowa w moim ukochanym Klubie Re!
W tym roku do tańca po raz drugi zagra macedońska grupa folkowa ČIČKO BAND (Skopje i Kičevo – Macedonia).

Dodatkowo, jak podają organizatorzy, w przerwach pojawią się dźwięki bałkańsko-cygańsko-ruskie w bardziej nowoczesnej aranżacji. W sali Bunkier muzyka spokojniejsza, nieco bardziej wschodnia, do rozważań nad przemijającym czasem. Oprócz tego liczne niespodzianki: przy wejściu, o północy…

Dodatkowe info to występ Cicko Band 20 stycznia w klubie PaniK w Sanoku! Wiaro z Podkarpacia- warto się udać!

Życzę szampańskiej zabawy i serdecznie pozdrawiam ekipę krakowskich slawistów!

Tags: , , , ,

Sinemorec

Znajomi Bułgarzy zawsze mi mówili, że im dalej na południe bułgarskiego wybrzeża tym piękniej i bardziej dziko. Dlatego w końcu postanowiłam uciec ze Słonecznego Brzegu do Sinemorca – miejscowości oddalonej o 85km od Burgas, kawałek za Ahtopolem. Stąd już bardzo blisko do Turcji, dlatego też tereny te do 1990 r. były niedostępną strefą przygraniczną. Jak sama nazwa wskazuje morze w tej wiosce ma najbardziej niebieską barwę jaką tylko można sobie wyobrazić (син - niebieski). Dodatkowo w Sinemorcu znajduje się ujście rzeki Veleka – najczystszej, najbardziej obfitej w rybę i największej na wybrzeżu strandżańskim rzeki w Bułgarii. Jest to zdecydowanie jedno z najpiękniejszych miejsc jakie widziałam w Bułgarii. Odosobniona, niewielka wioska z kwaterami prywatnymi, restauracyjkami, warzywniakami, wspaniałą cukiernią i dziką przyrodą. Piasek na plaży przy ujściu Veleki od strony morza jest gruboziarnisty, inny niż w innych częściach wybrzeża. To tutaj znajduje się Park Przyrodniczy Strandża, nazywany „naturalnym ogrodem botanicznym”, uważany za najbardziej mistyczne miejsce w Bułgarii. Kto nie lubi wakacyjnego szaleństwa i przeludnionych kurortów, ten powinien udać się do Sinemorca.

Tags: , , , , , ,

Restauracja Nasko!

Będąc w Bułgarii odnalazłem nowe miejsce starego Grill-baru, gdzie Nasko wraz z szefem Nedkiem prowadzą restaurację. Miejsce jest zdecydowanie większe, jest parę nowych atrakcji, wieczorami są koncerty oraz karaoke. To tyle ze zmian bo Nasko jest ten sam a i menu jak i ceny nie uległy dużym zmianom.

Jak dojechać? Trzeba wsiąść w jakikolwiek autobus jadący do Sveti Vlas lub Elenite i wysiąść przy rondzie i kierować się w stronę morza i … już będziemy na miejscu. Zobaczcie zdjęcia nowego miejsca – Aqua Dreams.

Tags: , ,