Serfując po internecie w poszukiwaniu czegokolwiek w tematyce Bułgarii co rusz spotykam się z dziwnymi informacjami na temat tego kraju. Na przykład: „Bułgaria: ojciec obciął głowy dzieciom”(!)(informacja z lutego 2009) czy rozdmuchana sprawa z wakacji dotycząca walki polskiej matki o własne dzieci z bułgarskim ojcem, czy: „najmłodsza matka świata”, informacje o korupcji („najbardziej skorumpowany z krajów europejskich”) czy o

biedzie („najbiedniejszy kraj pod względem gospodarczym”)…Zastanawiam się o co chodzi i czy bułgarskie społeczeństwo jest sfrustrowane, czy może to Polacy/Europa jest sfrustrowana i pociesza się, że gdzie indziej jest jeszcze gorzej…A czy jest gorzej to kwestia zupełnie subiektywna. Wychodzę z założenia, że żyć da się wszędzie. Ogółem spędziłam w Bułgarii jak do tej pory nieco ponad rok. Na swojej drodze spotkałam zarówno ludzi przyjaznych, luzaków jak i dupków, a także anarchistów jak i tych preferujących model patriarchalny w swoim życiu. Widziałam szacunek, oddanie, inteligencję, radość, zabawę, a także gburowatość, przemoc, pazerność, szpan napakowanych karków oraz nacjonalizm o twarzy Adolfa Hitlera wytatuowanej na plecach jednego z jego bułgarskich wyznawców. Poznałam studentów, profesorów, „niebieskie ptaki”, imprezowiczów, szemranych biznesmenów, lekarzy, ludzi pracowitych i bezrobotnych, bezdomnych i „Cyganów”. To wszystko widziałam też „u siebie”, w Polsce. Poznałam wielu ludzi, próbujących promować ten kraj w Polsceplovdiv. Nigdy nie spotkałam się z tym, by któryś z Bułgarów krytykował Polskę w mojej obecności. Większość wykazywała zainteresowanie, szacunek i fascynację wieloma „polskimi zagadnieniami”. Poznałam wielu Bułgarów krytycznie odnoszących się do swojego państwa. Wiele osób straciło po prostu wiarę w rząd i reformy. Wszyscy jesteśmy skażeni socjalistyczną przeszłością. Bułgarzy dodatkowo „etykietką jednego z najwierniejszych sojuszników byłego ZSRR”, że nie wspomnę już o tureckim jarzmie, które zdecydowanie niesie ze sobą „piętno mentalne”. Spotkałam ludzi bardzo krytycznych wobec siebie, mówiących: „prędzej rozpadnie się Unia Europejska niż zmieni nasz kraj”. Widziałam też kicz w telewizji, piosenki ociekające seksem, obrzydliwy pseudogangsta rap, wszystko wzorowane na kulturze zachodniej. Mnie nie interesuje tak zwany main stream, mnie interesuje wszystko co jest poza nim;) Jakkolwiek zgadzam się tutaj ze stwierdzeniem prof. Celiny Judy: „przestudiowanie bieżących tygodników kulturalnych, odwiedzenie paru księgarń, czy rzut oka na repertuar teatrów sygnalizuje, że Bułgarzy czytają Szymborską, Lipską, Miłosza i Herlinga-Grudzińskiego, nie wspominając o debiutantach lat 90-tych. Oglądają też Głowackiego i Kieślowskiego. Od zawsze słuchają polskiego jazzu. Natomiast Polak dostrzegający i komentujący dokonania bułgarskich artystów należy do wyjątków”.

Ze strony Polaków, również bliskich znajomych, jeśli mówimy o Bułgarii i poza tzw. środowiskiem uniwersyteckim, często spotykam się z arogancją i pychą, nad czym ogromnie ubolewam. Epitety odnośnie tego kraju nie są zbyt wyszukane. Wielu turystów również, mimo spędzania wakacji w tym kraju niewiele interesuje się jego historią i kulturą. Widzą jedynie nieuporządkowanie, chaos, głupotę, lenistwo i zło. Oczywiście to nie dotyczy wszystkich. W związku, iż jest to pierwszy wpis w Nowym 2010 roku życzymy wszystkim więcej zainteresowania tą destynacją oraz wyrozumiałości w kontaktach międzyludzkich nie tylko polsko-bułgarskich!!!

Да се надяваме, че през новата година хората ще станат по-добри!