Wygląda na to że złote czasy „zarabiania kokosów” na nieruchomościach w Bułgarii bezpowrotnie przeminęły lub przynajmniej uległy chwilowej „hibernacji”. Nie wiem jak reszta kraju ale inwestycje nad wybrzeżem ewidentnie utknęły w miejscu. Najprawdopodobniej nikt nie kupił poprzednich, a na dokończenie obecnych zabrakło już pieniążków. Przejeżdżając przez Aheloy, Słoneczny Brzeg wszędzie można natrafić na stany surowe dużych hoteli, apartamentowców i innych lokali. Masa pobudowanych lokali ma problemy z wynajęciem własnych powierzchni pod najem – duża część lokali praktycznie już od początku sezonu stała pusta (mimo dobrych lokalizacji w centrum), a ceny wynajmu sukcesywnie spadały. W tym roku, po raz pierwszy pojawili się ludzie stojący z kartkami przy wjeździe do Słonecznego Brzegu i oferujący wynajem lokali na nocleg. W Nessebarze, Rawdzie praktycznie wszędzie można było spotkać kartki z informacją o dostępnych kwaterach, a w Nowym Nessebarze byłem świadkiem jak dwie starsze bułgarki pobiły się o turystę, który był chętny wynająć kwaterę.

Jednym słowem wybudowano więcej lokali niż była potrzeba i dodatkowo w tym roku przyjechało mniej turystów i na dodatek z mniej zasobnym portfelem. Sytuacja ta musiała odbić się na cenach wynajmu (np. wynajem apartamentów strasznie spadł zabierając klientów zwykłym Bułgarom wynajmującym prywatne kwatery).

Swoją drogą dobrze by było jakby Bułgarzy w końcu przestali budować i zajęli się porządnie tym co jest na miejscu – uporządkowaniem terenów wokół hoteli, zająć się estetyką zieleni i najlepiej gdyby oszczędzili resztę naturalnej zieleni, która jeszcze pozostała. Podobno kiedyś Słoneczny Brzeg był w większości zazieleniony i naprawdę potrafił cieszyć oko ludzkie – w przeciwieństwie do tego co możemy „podziwiać” w chwili obecnej. Jako, że teren w bezpośrednim sąsiedztwie morza jest mocno ograniczony, głównym problemem jest właśnie brak interesujących nieruchomości. Ostatnio zdarzył się nawet pożar w pobliskiej miejscowości – w Sveti Vlas – gdzie spłonął kawałek lasu, niektórzy mówią że cała akcja miała na celu „pozyskanie” nowego terenu pod inwestycje. Jak było, nie wiadomo, ale dokładnie 3 dni temu zauważyłem znowu mocne zadymienie z tamtej strony (zdjęcie w galerii).

Reasumując: hasło, które publikują agencje nieruchomości typu : zarobisz tyle i tyle, być może będą miały odwzierciedlenie w przyszłości, obecnie raczej nie.