Kochana Bułgaria znów na celowniku! Ze względu na fakt odziedziczenia 15 letniego auta postanowiliśmy zrobić sobie przygodę i wybrać się w tą drogę właśnie samochodem. Wszechobecne google maps wyznaczyło najlepszą drogę poprzez Słowację, Węgry, Serbię dając metę w Bułgarii i obliczając odległość na 1155km (od podkarpackiego Krosna do bułgarskiej stolicy – Sofii) i czas podróży na ok. 12 godzin. Wyglądało to dosyć ciekawie ( z punktu widzenia kierowcy – tylko lub aż 12 godzin), chociaż z drugiej strony troszkę nierealnie. Droga poprzez Rumunię (pomimo dużego plusa wynikającego z przynależności kraju Drakuli do wspólnoty europejskiej) odpadła w przedbiegach ze względu na bardzo zły stan dróg i związane z tym historie znajomych oraz internautów. Obawy ugięły się w końcu pod ciężarem dobrze zapowiadającej się przygody. Uzbrojeni w zieloną kartę (Serbia), pełny bak, olej i płyn do chłodnicy, różnej maści ubezpieczenia, o godzinie czwartej nad ranem wyjechaliśmy z Podkarpacia udając się w kierunku Barwinka.
Słowacja
Po kilkudziesięciu minutach jazdy dojechaliśmy do granicy, która przypominała miejsce skażone zarazą i gdyby nie jeden torowiec i Pani w budce z winietkami(ok. 30zł dla auta osobowego na minimalny czas, czyli 7dni), naprawdę mogło to wyglądać groźnie ( także przez mroczną mgłę). Pierwszy kontakt z tubylcem (pani z budki) zakończył się całkiem przyjemnie – Pani o godzinie 4.30 nad ranem uśmiechnęła się do nas i zaokrągliła sumę reszty na naszą korzyść. Pierwsze kilometry po stronie słowackiej dały mi do zrozumienia, że Słowacy jeżdżą przepisowo tak, że aż to kole! Jest 50, wszyscy jadą 49, w mieście zwalniają a przy szkołach jadą 30 km/h. Duży plus i szacunek dla Słowaków właśnie za to. Ciekawi mnie tylko, czy ta przepisowość na drodze wynika z dobrej woli słowackich kierowców czy też z faktu, że Słowacja ma Euro i mandaty także w Euro. Bądź, co bądź, jadę również przepisowo – nie stać mnie na kilkuset eurowy bonus w postaci mandatu od policji, która ponoć nie lubi Polaków – może dlatego, ze u nas każdy na drodze jest większym kozakiem.
Węgry
Nie wiedzieć, kiedy i czemu tak prędko – przekraczamy granicę Słowacko-Węgierską, która wygląda tak samo upiornie jak poprzednia. Nikogo nie widać, szyby powybijane i tylko wiatr wywiewa postkomunistyczne zasłonki. Na pierwszej możliwej stacji kupujemy winietkę (ok. 8000 forintów). Pierwsze polsko – węgierskie spotkanie wypada niesamowicie. Kolejne – na przydrożnej budce z kawą – jeszcze lepiej. Jedziemy w stronę Budapesztu. Kierunki dróg, zarówno na Słowacji jak i na Węgrzech są świetnie opisane. Mapa google maps oraz mapa europy ani razu nie ląduje w naszych rękach. Jedzie mi się świetnie, zero zmęczenia. Z prędkością 120km/h suniemy do Budapesztu. Przy samym wjeździe moja polska podejrzliwość na drodze zgubiła mnie. Myślałem, ze podobnie jak w Polsce, na wyznaczone przez drogowców kierunki należy wziąć mocną poprawkę. Tym razem nie miałem racji i musieliśmy zatoczyć spore kółko, w efekcie wjeżdżając na właściwą drogę.
Droga do granicy z Serbią minęła na żmudnym sunięciu po autostradzie (bodajże M5). Jedna winietka na wszystkie drogi, a trzeba powiedzieć ,że drogi są super. I tu się nasuwa stwierdzenie, że jednak można bezproblemowo zbudować autostrady – Polakom brakuje chyba możliwości porozumienia się.
Serbia
„Kadi jediete?” – jedyne słowa wypowiedziane przez serbskiego celnika na granicy. Żadnego problemu, ale nasze auto było zawalone i – jak potem określiła nasza przyjaciółka z Sofii, Reni – wyglądało ewidentnie na turecki handlowy wyjazd. W Serbii brak jest winietek – są jedynie płatne autostrady. Drogi te są bardzo dobrej jakości i –co najważniejsze- ciągną się od granicy z Węgrami i prawie do granicy z Bułgarią. Całkowity koszt przejazdu to dokładnie 14 euro. Podczas dosyć nudnego przejazdu przez Serbię wrażenie robi monumentalny Belgrad ze swoim charakterystycznym postkomunistycznym stylem. W Serbii jest sporo policji na drogach, ale z obserwacji wynika, że chłopcy zamiast pilnować i biegać z suszarką, raczej palą papierosy lub śpią. Poza tym kierowcy z naprzeciwka – tak jak kiedyś w Polsce –migają światłami na znak ostrzeżenia. Zaraz za Belgradem zaczynają się wzniesienia i ogólnie droga nabiera ciekawszego charakteru, który niestety psuje deszcz towarzyszący nam aż do granicy z Bułgarią. Około 50km przed granicą policja kieruje nas na objazd (w górach zdarzył się wypadek i droga przez tunele została zablokowana), dzięki któremu zwiedzamy małe miejscowości. Po drodze przejeżdżamy przez liczne uskoki w skałach oraz parę wykutych tuneli. Na wyjeździe z Serbii celnik patrzy się krzywo, ale macha ręką i jedziemy ku ukochanej Bułgarii.
Bułgaria
Wkraczamy ponownie na teren wspólnoty europejskiej. Na granicy od razu wiadomo, że jesteśmy w Bułgarii z powodu zamieszania związanego z winietką i ogólnie wjazdem. Przed przekroczeniem granicy odwiedzamy ok. 5 okienek, gdzie dostajemy pendrive (chyba z danymi auta), potem sprawdzają paszporty, potem płacimy winietkę (w pseudobanku), a odbieramy ją jeszcze gdzie indziej. W końcu przekraczamy granicę i suniemy ku Sofii. 15 godzina drogi daje nam się we znaki – im bliżej mety tym czas zdaje się ciągnąć w nieskończoność. W końcu wjeżdżamy do Sofii, gdzie wyjeżdża po nas znajoma – Reni. Po krótkiej wizycie na sofijskim osiedlu-sypialni Lulinie jedziemy do centrum, gdzie Reni ma swoje mieszkanie. Bułgarzy – podobnie jak w reszcie krajów, przez które przejechaliśmy jeżdżą przepisowo. Czuję się nieswojo ze swoją chęcią do szybszego jeżdżenia i ogólnie pośpiechu. Z wielkim szacunkiem dla tego kraju i jego mieszkańców (oraz biegających psów) zdejmuję nogę z gazu i z zawrotną prędkością 40 km/h dojeżdżamy na miejsce.
Polska – Bułgaria
Czerwiec 2009




Pingback: Dolina Królów Trackich. | Poradnik o Bułgarii
Pingback: “Dobre” wiadomości z Bułgarii kontra jej wizerunek w naszych głowach | Poradnik o Bułgarii
#1 przez Robert dnia Kwiecień 25th, 2010
| Cytat
Witam
Bardzo zachęcający opis drogi do Sofii 15 godz. !!!
Planujemy wyjazd z początkiem czerwca samochodami z uwagi na ewentualne zawieszenie lotów [wulkany w Skandynawii] – naprawdę jest to realne ?. Z uwagi na fakt iż jedziemy z dziećmi w 2 auta planujemy nocleg w hotelu – stąd nasze pytanie jakie są koszty i kwestia bezpieczeństwa związana z pozostawieniem samochodu przed hotelem – planujemy wydać nie więcej niż 200 zł za dwie os. dorosłe + 3letnie dziecko.
Pozdrawiam:
Robert Burzyński
#2 przez admin dnia Maj 3rd, 2010
| Cytat
witam serdecznie,
15 h do Sofii jest realne:) mało tego w drodze powrotnej przejechałem tą samą odległość w 14,5 h (Sofia-Krosno) łącznie ze zgubieniem się w Budapeszcie. Postoje tylko po benzynę plus 2 razy kawa. Jechałem stałą prędkością ok 120km/h (tam gdzie można oczywiście). Jeżeli chodzi o parkowanie w Słonecznym Brzegu to jest dramat – praktycznie nie ma miejsc, a te które są – są płatne ok 7-10 lewa za dzień( konkretnie nie pamiętam). Jeżeli macie możliwość pozostawienia auta przed hotelem to jak najbardziej zróbcie to – tam przynajmniej ktoś spojrzy na auto. Przygotujcie tez się na dodatkową opłatę w związku z parkowaniem przy hotelu. Warto jest zaparkować „legalnie” w miarę pewnie – tzn przy hotelu lub opłacić miejsce parkingowe (którego w sezonie praktycznie nie ma) ponieważ po SB jeżdżą tzw „pająki” i zgarniają źle zaparkowane auta ( częściej te z nie-bułgarską rejestracją) i potem trzeba wykupić auto. Jeżeli macie już zarezerwowany hotel to najlepiej odrazu piszcie do nich odnośnie miejsca parkongowego bo potem to może być różnie. Może być też tak, że zamówicie miejsce a i tak go nie będzie – bo np. jakiś Bułgar zajmie i koniec:)
W razie pytań proszę śmiało pisać
Pozdrawiam
Paweł
#3 przez Edyta dnia Maj 12th, 2010
| Cytat
Witam,
planuję wycieczkę do Bułgarii w lipcu, czy są tam takie campingi (pola namiotowe) niedaleko od plaży?tak coś jak są np jak się jedzie do HElu?Czy jadąc do Bułgarii trzeba mieć paszport?
Pozdrawiam.
Edyta
#4 przez admin dnia Maj 14th, 2010
| Cytat
Witam serdecznie,
capmingi są na pewno tylko trzeba się za tym rozejrzeć – w samych kurortach może być ciężko – ale z pewnością można rozbić namiot u kogoś w ogródku – myslę, ze jak się dobrze pogada to się da:) Najbliższy camping jaki widziałem jest w miejscowości Aheloy – zaraz przy głownej drodze,
Jadąc do Bułgarii przez kraje Unii nie trzeba mieć paszportu (np Słowacja -Węgry – Rumunia – Bułgaria), jadąc przez Serbię już trzeba.
Pozdrawiam
#5 przez Leszek dnia Maj 17th, 2010
| Cytat
WItam, wybieram się ze śląska do pomorie w sierpniu przez węgry, serbię. Proszę o ewnetualne wskazówki dotyczące drogi w tym w szczególności przejazdu przez Sofię oraz dróg w górach ( Serbia).
pozdrawiam
#6 przez admin dnia Maj 18th, 2010
| Cytat
Witam serdecznie,
generalnie droga łatwa i przyjemna – niczego proszę się nie obawiać. Na Węgrzech zaczyna się autostrada i jedziemy nią prawie do końca Serbii, pod koniec Serbii kończy się dwupasmówka ale droga i tak jest dobra. Dopiero za Sofią zaczyna się autostrada (W stronę Istambułu).
Winietka na Węgrzech – na najbliższej stacji lub zaraz za granicą, w Serbii płaci się za autostrady (Są bramki – można w euro), w Bułgarii winietka na granicy. Przejazd przez Sofię i ogólnie cała trasa w porządku jest dobrze oznakowane wszystko – ja jechałem bez GPS – tylko na podstawie znaków i mapy Europy. Ceny paliwa podobne do naszych. Trasę (Krosno-Sofia) raz pokonałem w 15h, drugi raz w 14.5h (ale po sezonie – zero kolejek na granicy SRB/BG , SRB/HU), max prędkość – 140km/h w Serbii a średnio 120km/h – przerwy jedynie po paliwo, czasem kawa. Aha w Serbii sporo patroli policyjnych i przed samą Sofią (tzn wjeżdżając do miasta) proszę jechać zgodnie z przepisami – dużo bułgarskich patroli ciętych na turystów i ich portfele.
Mam sporo pytań odnośnie przejazdu – postaram się napisać obszerniej na blogu na ten temat.
Pozdrawiam i życzę szczęśliwej podróży.
#7 przez Sławek dnia Czerwiec 30th, 2010
| Cytat
Witam
Jadę do Bułgarii z małymi dziećmi ( 3,5,10l ) i mam taki pomysł aby przenocować pod namiotem ( 2 noclegi ) pierwszy planuję na Węgrzech (termy) a drugi.. no właśnie.? Czy w Serbii lub w Bułgarii blisko granicy da się przenocować pod namiotem.
Proszę o jakieś info.
Pozdrawiam
#8 przez admin dnia Lipiec 1st, 2010
| Cytat
Witam,
niestety nie posiadam wiedzy na temat konkretnych miejsc noclegowych – tym bardziej pod namiot. Jednocześnie – wjeżdżając do Bułgarii od strony Serbii – jeszcze przed Sofią będzie Państwo mijać małe wioski – ludzie są bardzo przyjaźni i myślę, że spokojnie można zapytać i rozbić się u kogoś na posesji (zostawić symbolicznie jakiś prezent lub wziąć coś z Polski). Nad samym wybrzeżem – pole namiotowe jest w Aheloy, w Ravdzie też można spotkać.
Pozdrawiam.
#9 przez ars dnia Lipiec 26th, 2010
| Cytat
Dzwonilem do ambasady Serbii w RP i w tym roku obywatele UE moga przejezdzac Serbie na dowodzie osobistym. Dotyczy to rowniez dzieci.