Znajomi Bułgarzy zawsze mi mówili, że im dalej na południe bułgarskiego wybrzeża tym piękniej i bardziej dziko. Dlatego w końcu postanowiłam uciec ze Słonecznego Brzegu do Sinemorca – miejscowości oddalonej o 85km od Burgas, kawałek za Ahtopolem. Stąd już bardzo blisko do Turcji, dlatego też tereny te do 1990 r. były niedostępną strefą przygraniczną. Jak sama nazwa wskazuje morze w tej wiosce ma najbardziej niebieską barwę jaką tylko można sobie wyobrazić (син - niebieski). Dodatkowo w Sinemorcu znajduje się ujście rzeki Veleka – najczystszej, najbardziej obfitej w rybę i największej na wybrzeżu strandżańskim rzeki w Bułgarii. Jest to zdecydowanie jedno z najpiękniejszych miejsc jakie widziałam w Bułgarii. Odosobniona, niewielka wioska z kwaterami prywatnymi, restauracyjkami, warzywniakami, wspaniałą cukiernią i dziką przyrodą. Piasek na plaży przy ujściu Veleki od strony morza jest gruboziarnisty, inny niż w innych częściach wybrzeża. To tutaj znajduje się Park Przyrodniczy Strandża, nazywany „naturalnym ogrodem botanicznym”, uważany za najbardziej mistyczne miejsce w Bułgarii. Kto nie lubi wakacyjnego szaleństwa i przeludnionych kurortów, ten powinien udać się do Sinemorca.